Wielki biznes – największy truciciel

Rewolucja przemysłowa zapoczątkowała dość osobliwy postęp. Umożliwia on co prawda łatwiejsze, szybsze i tańsze zaspokajanie pragnień i potrzeb człowieka, ale jednocześnie jest odpowiedzialny za kwaśne deszcze, wycieki chemikaliów oraz trzebienie wilgotnych lasów tropikalnych. Pozwala turystom latać odrzutowcami na antypody, by mogli tam zaśmiecać czyste plaże i dewastować przyrodę. Zatruwa powietrze, żywność i wodę, narażając nas na przedwczesną śmierć. Wielki biznes przyczynia się do rujnowania ziemi nie tylko przez rozwój techniki, lecz także przez dostarczenie motywacji. Jak zauważono w tygodniku Time, „od dawna główną przyczyną zanieczyszczenia środowiska jest dzika pogoń za zyskiem”. Pewien oenzetowski specjalista od gospodarki leśnej oświadczył, że u podstaw nielegalnego wyrębu [lasów tropikalnych] leży chciwość. Kraje niekapitalistyczne ponoszą nie mniejszą winę. Pewien dziennikarz napisał, iż przez blisko trzydzieści lat rządów komunistycznych Pekin zapewniał, że socjalistyczny program rozwoju wyklucza niszczenie środowiska. Ale w chwili rozrachunku z przeszłością również Chiny dowiedziały się, jaką cenę za postęp gospodarczy zapłaciła przyroda.

Spotkania służbowe

Jak nam wiadomo, w celu zapewnienia właściwego funkcjonowania każdego większego przedsiębiorstwa potrzebne są narady i debaty (nieraz wielogodzinne) na których omawia się ważne aspekty danej działalności a na koniec podejmuje pewne działania. Wiele firm dostrzega potrzebę skracania spotkań służbowych, a nawet rezygnowania z tych, które byłyby zbędne — informuje dziennik The New York Times. Żeby na takich naradach nie marnotrawić czasu, niektórzy kierownicy uciekają się do nietypowych rozwiązań: używają stopera albo gwizdka bądź też przeprowadzają spotkania na niewygodnych krzesłach lub wręcz na stojąco. Najwyraźniej kadra kierownicza nie jest odosobniona w swoich poglądach. Jak wynika z ankiety, w której wzięło udział przeszło 600 pracowników, największym złodziejem czasu są „przeciągające się narady”. Patti Hathaway, autorka książki o problemach w miejscu zatrudnienia, proponuje, by dyrekcja najpierw przyjrzała się programowi spotkania i zdecydowała, czy rzeczywiście trzeba je zwoływać. Jeżeli miałoby ono charakter czysto informacyjny, może wystarczy rozesłać wiadomości pocztą elektroniczną.

Giełda papierów wartościowych

Giełda przyciąga obecnie rekordową liczbę graczy. Parkiet tradycyjnej giełdy papierów wartościowych przypomina chaotyczny plac targowy. Używa się tu tajemniczych gestów, na elektronicznych wyświetlaczach pojawiają się i w oszalałym tempie zmieniają zakodowane informacje, a podekscytowani maklerzy nawzajem się przekrzykują. Obecnie jednak wielu ludzi, którzy dawniej w ogóle nie rozumieli reguł rządzących giełdą, dokonuje tam inwestycji. Dlaczego? Między innymi dzięki Internetowi, który umożliwia natychmiastowy dostęp do wiadomości finansowych, kontakt z doradcami inwestycyjnymi i maklerami. Z drugiej strony doradcy finansowi są zaniepokojeni, że wielu zapamiętale dokonuje inwestycji na rynku, który zna bardzo słabo. Fachowcy ostrzegają, że obrót papierami wartościowymi wcale nie jest tak łatwy, jak to by się mogło wydawać początkującemu inwestorowi. Doradcy inwestycyjni zachęcają potencjalnych inwestorów, by przed zakupem akcji jakiejś firmy rozważyli jej dotychczasowe wyniki, prognozy na przyszłość, popyt na produkty, wpływ konkurencji i jeszcze kilka innych czynników.